Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

June 19 2011

Mpix
08:31
Nie pal za sobą mostów, bo nigdy nie wiesz, którą drogą będziesz zmuszony wracać.

June 16 2011

Mpix
08:06
8103 54e6
Reposted bymurzyn44hazelsloozikerwhereInennekemisscherrytrumienka

June 15 2011

Mpix
11:07
PAMIĘTNIK KOTA


DZIEŃ 760
Moi więziciele ciągle dokuczają mi jakimiś dziwnymi, kołyszącymi się na sznurku przedmiotami. Sami- rozrzutni w jedzeniu mięsa, każą mi wcinać jakieś suche płatki.Tylko nadzieja ucieczki trzyma mnie przy życiu, a zniszczenie jakiegoś mebla daje mi troszeczkę satysfakcji. Może jutro zniszczę im jakiegoś kwiatka?

DZIEŃ 761
Dzisiaj biegałem pod nogami moich więzicieli, z myślą o ich morderstwie i prawie mi się to udało. Muszę spróbować na szczycie schodów. W celu obrzydzenia i zniechęcenia tych niemoralnych oprawców, zmusiłem się raz do zwymiotowania na ich ulubiony dywan. Muszę to powtórzyć na ich łóżko.

DZIEŃ 762
Spałem dzisiaj cały dzień, tylko dlatego, aby w późnych godzinach nocnych nękać te ludzkie potwory niekończącymi nawoływaniami o strawę.

DZIEŃ 763
Urwałem myszy głowę i przyniosłem im samo jej ciało w celu wzbudzenia strachu w ich sercach. Niech wiedzą do czego jestem zdolny... Lecz ku mojemu zdziwieniu oni szczebiotali tylko radośnie jaki to ze mnie dobry kot. Hmm... Plan zawiódł.

DZIEŃ 764
W końcu zdałem sobie sprawę co z nich za sadyści. Bez żadnej podstawy wybrali mnie do wodnych tortur. Jednakże dziś do tortur dołączyli jakiś dziwnie palący i pieniący środek chemiczny, w ich terrorystycznym środowisku zwany "szamponem". Jaki chory umysł mógł wynaleźć taki płyn. Moim jedynym sposobem na zapomnienie całej sytuacji jest kawałek kciuka, który ciągle siedzi mi między zębami...

DZIEŃ 765
Dziś odbyło się jakieś spotkanie ich wspólników.  Zamknęli mnie samego na ten czas w piwnicy. Jednak mogłem słyszeć odgłosy i odory tych szklanych rurek, które oni nazywają "piwo". Usłyszałem także, że moje odosobnienie było wywołane "uczuleniem". Muszę się dowiedzieć co to i jak to wykorzystać w moich niecnych planach...

DZIEŃ 766
Jestem po prostu przekonany, że inni uwięzieni są ich oddanymi służącymi lub nawet kapusiami. Dajmy na to: pies jest rutynowo wypuszczany na dwór, a jak wraca, to wygląda na więcej niż uradowanego. On musi być stuknięty. Natomiast ptak na pewno jest donosicielem. Opanował już ich język do perfekcji (podobny do mowy kretów) i gada z nimi nieustannie. Jestem pewny, że zdaje on raport z każdego mojego kroku. Ponieważ jest on umieszczony w metalowym pomieszczeniu, jego bezpieczeństwo jest zapewnione. Poczekamy- zobaczymy. To tylko kwestia czasu...

DZIEŃ 767
Leżąc sobie na ulubionym dywanie moich "kochanych państwa" i usilnie próbując wytargać choć kilka włókien z tego pięknego kawałka szmaty, zauważyłem, jak nieuchronnie zbliża się spotkanie z moim głównym więzicielem... Niósł jakieś pudełko- może chciał wyrzucić to co zostało z ich drogo zakupionej pościeli? Hmm...
Jednak zatrzymał się przy mnie (wyczaiłem sytuację- zerwałem się, próbując uciec pod stół, ale nie udało się) i złapał mnie w ostatniej chwili za ogon wciągając do tego piekielnego pudła!
Jak zwykle pocieszam się tym co utknęło w moim pyszczku- chyba spory kawał skóry...
Potem przewieziono mnie czymś co nazywa się "auto", do przedziwnie wyglądającego miejsca- dziwnie białego. Po chwili czekania ukazał się brzydki i podstarzały przedstawiciel naczelnych również w bieli. Coś do mnie rzępolił tym ich językiem. Nie wiem co mówił, ale i tak odpłaciłem się za wszystkie moje krzywdy- kolejny raz coś mi utknęło. Lecz nie w pyszczku, a w siedmiu z moich pazurków.
Ukłuli mnie czymś, po czym zmorzył mnie głęboki  sen...

DZIEŃ 768
Allle mnie wtedy wszystko bolało... Ocknąłem się nie w pełni świadomy. Rozglądnąłem się po otoczeniu, nie pewny tego co widzę- kratkowaną biel i okropny wrzask innych zwierząt; wśród nich byli na pewno jedni z kapusiów, którzy nie donosili na czas.. He he- złośliwiec ze mnie: cieszyłem się z jednej rzeczy, której sprawcami byli "mądrzejsi" ode mnie.
Kratki w tej nieskazitelnej bieli to były elementy mojego więzienia! Tak.. Byłem uwięziony. Szybko oceniłem sytuację, odzyskując świadomość. Przypomniały mi się wszystkie wczorajsze wydarzenia oraz moje trofea za pazurkami. Jeszcze tam tkwiły. Nagle usłyszałem miauczenie innego kota. Szczerzył zęby patrząc na mnie. Usiłowałem dowiedzieć się co jest grane. Powiedział, że mam "wściekliznę". Znowu nieświadomy czegoś, co mogłem w niezwykle sprytny sposób wykorzystać na drodze do wolności, zacząłem rozmyślać nad znajomą mi już nazwą. Znajomą, ale w sumie nie wiedziałem co to wścieklizna. WŚCIEKLIZNA ! Wiem ! To jest to, czym ludzie nazywają mnie, gdy leżę cały dzień, wstając tylko do zaspokojenia głodu lub potrzeb fizjologicznych, na, pod i obok ich odrapanych (któż inny jak nie ja) mebli. Jednym słowem lenistwo to choroba, która nazywa się wścieklizną. Jak mogłem zapomnieć. Ale najwyższy czas pomyśleć jak się stąd wydostać...

DZIEŃ 769
Kolejny dzień w tej norze... Mam tego dość. Suche granule, sterylna woda, zero możliwości zepsucia czegoś... To nie jest życie. Ja chce trochę wody z klozetu. Czy ktoś mnie wreszcie usłyszy? Niee.. Jestem bezradny także do wykonania mojego ostatniego celu, a mianowicie zwrócenie pęczku sierści na tą ulubioną groszkowaną sukienkę mojej "pani"... Nic nie mogę zrobić...
Buu. Nudzę się; zdrapałem już trzy możliwe ściany bez drutów, obgryzłem miseczkę z granulami, przeżute granule wyplułem przez kraty, które pozbawiłem później białej farby- jedyna rzecz która teraz była innego koloru niż biel i wykończyły mi się możliwości. Leżąc tak bezradnie, zauważyłem ludzką postać (w bieli oczywiście). Szła chyba do mnie. I teraz powiem to co uważam w tej chwili za stosowne: MIAŁA ŚMIERĆ W OCZACH! A przynajmniej tak mi się wydawało... Otwierała właśnie wejście do mojego więzienia. W tym momencie powiedziałem sobie: teraz albo nigdy! Otworzyła i na tym się skończyło- prysłem z jej oczu tak samo szybko, jak przeżuty granul wypadał z mojego pyszczka "przypadkiem". Zbiegłem z klatki, ale gdzie miałem dalej uciekać?! Przed siebie! Biegnę. Ktoś za mną krzyczy. Nie przeszkadza mi to. Biegnę dalej. Schody, piętro, schody, strych.  STRYCH?! W drugą stronę chyba trzeba Załamałem się. Tabun ludzi wymachujących bezwładnie tym co mieli w rękach, biegło w moją stronę...

c.d. DNIA 770
Z namysłem obserwowałem tych dość nieporadnych ludzi (nie wiedzieli co dalej robić- stali w bezruchu i wlepiali we mnie gały), ostro nastawiając swoją wypielęgnowaną moim ślicznym różowym języczkiem sierść; nie obeszło się też bez mojego ulubionego "hhhhhh". Nagle usłyszałem coś. Coś- bo nie wiedziałem co to! Obróciłem się energicznie i ujrzałem jednego gnębiciela rasy kociej i lecącą w moją stronę siatkę! Myk! Odskoczyłem (ależ ja jestem giętki i szybki). I co teraz? Może gdzieś nawiać?! Raz się żyje! Biegnę z całych sił na grupkę stojącej hałastry i kłócącej się kto ma złapać tu cytuję "wściekłego kota" (co to kurna znaczy "wścieklizna"? moje założenie, że wiem co to było jest raczej mylne- wnioskuję to z mojej nieskończonej inteligencji). Biegnę, a oni uciekają (ale dziwne stworzenia- nigdy bym się tego po nich nie spodziewał! Powiem i nie skłamię, że miałem prostą drogę do drzwi wyjściowych, po minięciu kilkudziesięciu schodów i grupki "LUDZI W CZERNI"- takie mniemanie mają o nich daltonistyczne koty). I drzwi. I wolność. I podwórze. I trzymetrowy mur... Biegnę co sił w nogach! Oni mnie gonią, ja uciekam. Normalnie jak w jakimś filmie romantycznym (tak to się nazywa?) No cóż. Może uda mi się przeskoczyć ten trzymetrowy mur.  Nie mam wyboru.  Biegnę!

DZIEŃ 771
Głowa mnie boli... Coś mnie gryzie w gardle. Kłaczek! Pozbawię marzeń to coś co mi przeszkadza normalnie egzystować. Ale tu ciemno.. Ciemno..  Gdzie światło? Hi hi zaczyna mi się to podobać! Nie ma głupków, jest wolność!
Apssiuuuuu! Aaaa, to pchła była. Oż ty! Za co że siedziałaś w moim gardziołku nogi i zęby Ci powyrywam! Nie uciekaj I tak cię znajdę! Tą mordę poznam wszędzie.
Idąc za tą małą gnębicielką, obserwowałem miejsce w którym się znajduję. Szedłem chyba jakimś kanałem..  Ale jak się tu znalazłem? Ale ten guz na moim pyszczku wszystko tłumaczy. Musiałem tu wpaść. Szczęście w nieszczęściu...Kurcze. Ten kanał to trochę długi jest. Szedłem i idę dalej. Brr, trochę tu mokro. Jeśli tak ma wyglądać wolność to ja chce do domu. Dobra. Nie będę już oddawał moczu na buty pana..Ale mnie stąd zabierzcie!

DZIEŃ 772
Ciągle idę...Nie chce mi się już. Dobra: nie będę rozszarpywał szmat na podłodze- ale za uwięzienie.
Noga mnie boli...Ogon mnie boli...Niech mnie ktoś przytuli!
"Stefek! Poświeć no na ta rurę! Chyba coś z nią nie tak"- usłyszałem to gdy usiadłem. Miauuu Miauuuuuuuuu (ale mój głos jest nieszczęśliwy); "Lubisz szczury Stefuś? Bo tam jeden siedzi!" Wtedy poświecili na mnie. Zaczęli mnie gonić! Przecież ja jestem kotem! Ale tłumacz to dwóm robolom, którzy mają szczurowstręt!

June 11 2011

Mpix
08:15
Nie dąż do dorosłości. Za wszelką cenę pozostań dzieckiem- nawet w chwili starości.
Mpix
08:11
5475 987c 500
Reposted bynot-aliceZuzolinskaemptymoorlandVilldeodudkusobermylovelolamizukatoskafkeesstefaniamuertoidz-pan-w-cholerejackieoxszerlitoliwkakornelekkundelbrthscorpixpapajowilczapierniczekqbshtallcolagatjiechoesmoonvelvetJaanis93no-rest-for-destkalunamoppieabcdefgwhenthesungoesdown100sunsmandrynkaachoreranightmaresbellthecatalanduakaregaweckawudzikboseyNappoUshiseneivkazdzierapapezdachujanisozaurczarymaradareenmirqxxEni117jankomuzykiloveyourwayleonelledakurels

June 08 2011

Mpix
08:41
2725 dec8 500
Reposted bycelofoliamaximodonecromancer
Mpix
08:39
2831 513a
Reposted bymaliwa maliwa

June 06 2011

Mpix
19:23
9211 d726
Mpix
18:46
Reposted byjashene jashene
Mpix
18:32
7831 26b6
Reposted bykataszatirurirurticktock
Mpix
17:59
6874 6d81
Reposted by3kasiula3wiola8444
Mpix
17:55
6628 8b48
Mpix
17:51
6532 aa0a
Mpix
17:47
Mpix
17:36
6322 bc77 500
Mpix
17:14
5837 4924
Mpix
17:03
5653 8c5a
Reposted bydeepshit deepshit
Mpix
13:54
8978 e0c6
mnie tez:P
Mpix
13:51
Mpix
13:18
9780 e6a7 500
Reposted byKateAuditoreAnnaBananakittey
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl